Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Effia z miasteczka Rzeszów. Mam przejechane 4112.27 kilometrów w tym 881.77 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.74 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Effia.bikestats.pl
  • DST 35.48km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:42
  • VAVG 13.14km/h
  • VMAX 37.40km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pożegnanie

Sobota, 31 grudnia 2016 · dodano: 09.04.2017 | Komentarze 0

Pożegnanie Demona. Zima śniegu dużo nigdy tyle nie było więc jeżdzic sie juz nie dało. Poczekamy na sezon 


  • DST 97.84km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:56
  • VAVG 24.87km/h
  • VMAX 43.70km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wszystko w listopadzie

Środa, 30 listopada 2016 · dodano: 07.12.2016 | Komentarze 0

No cóż tu dużo mówić. Po prostu jazda wszędzie gdzie się da, nawet w śniegu to nic że zasypało mi rower, nic mnie nie zatrzyma. Lód śnieg, deszcz, mróz wszystko pokonane. Hartujemy się na następny rok.


  • DST 55.05km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:39
  • VAVG 20.78km/h
  • VMAX 67.70km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pozwiedzać

Piątek, 11 listopada 2016 · dodano: 12.11.2016 | Komentarze 0

Niby nie zimno, ani nie pada wiec się zabieram na rower, cieplutko ubieram i jadę. Fajnie się jedzie płuca wydolne lecz jest problem z nogami, jakoś nie ma w nich pary, pierwsze górki i nie zdycham ale nie ma czym kręcić . Zgłobień, wola Zgłobieńska, na lajcie później Będzienica też spoko, na Wisniowej kapłam się że coś z nogami nie tak, ale stwierdziłam że to może minąć. W Nockowej i Iwierzycach fajnie się robiło pętelkę na prawie prostym. spotykam kawołek Lubczy gadamy chwilkę i robię jeszcze jedna pętelkę, Przez Nockową na Będzienicę i znowu Wiśniowa, Później Bystrzyca gdzie nie wiedziałam że są tam takie góry. Nie ma pary w nogach ale udaje się to pokonać, Później do Wiśniowej gonię autobus wracamy przez Olimpów na Iwierzyce, kolejna pętelka w Nockowej i facet dzwoni że jest impreza, pytanie czy idziemy, to stwierdzam że można bo jakoś mi palce u nóg zamarzają a wszędzie mi cieplutko, optymalnie. Wiec wracam przez Nockową Będzienicę Wolę i Zgłobień :) Szkoda że wyjazd do Trzciany sie nie udał ale to innym razem 


  • DST 40.42km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 22.45km/h
  • VMAX 46.60km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wszystko w Październiku

Poniedziałek, 31 października 2016 · dodano: 05.11.2016 | Komentarze 0

Ten miesiąc był zabiegany, pracowity i w ogóle nie było czasu na dłuższe wycieczki, jak widać wszystko co jeździłam w październiku a tego nawet nie można nazwać. Październik był miesiącem pełnym przygody, najpierw praktyki w hotelu a później normalna praca czy jakieś 14 godzin po za domem, wyjazdy to tylko do faceta, z którym tez nieźle się kłóciłam w tym czasie. Więc jednym słowem to była prawdziwa szkoła życia. hehe dla tych szczęśliwych z mojej śmierci uprzedzam przetrwałam i wyszłam na prostą. Teraz szukam czasu na rowerek, hmm na razie wchodzi w grę siłownia, aby przygotować się na lato i plażę :D 
Pozdrowienia dla tych którzy wytrwale dalej jeżdżą w takie zimno.


  • DST 10.40km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:25
  • VAVG 24.96km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień chłopaka

Piątek, 30 września 2016 · dodano: 01.10.2016 | Komentarze 0

Przede wszystkim chciałam wszystkim chłopcom złożyć serdeczne życzenia i spełnienia marzeń.
A teraz do tego co trzeba hmm no cóż mówić dużo na początku z prezentem pojechałam do faceta, jak go otworzył był na granicy płaczu, aż tak się ucieszył. Nie ma nic piękniejszego niż widząc szczęście ukochanej osoby. 
Później pojechaliśmy oboje na imprezę, z innymi chłopakami, no co mówić nic ciekawego tam się nie działo, na początku toast i złożenie życzeń a później jedzenie, picie, gadanie i śmianie. Później powrót w nocy do domciu i tak o to się skończyło.


  • DST 24.36km
  • Teren 21.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 15.07km/h
  • VMAX 54.60km/h
  • Podjazdy 1069m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

CK Wierchomla zakończenie sezonu

Sobota, 24 września 2016 · dodano: 26.09.2016 | Komentarze 0

wstanie wcześnie rano niczym się nie różniło jak w każdy dzień. Ogarnięcie się i idziemy na "zebranie" gdzie wszyscy się zapakowują i jedziemy karawaną do Wierchomli. Przyjeżdżamy na miejsce, tego co się działo pod czas trasy nie powiem bo nie pamiętam gdyż spałam. A wiec przyjeżdżamy, dylemat czy jechać i w co się ubrać. W końcu się ogarnęłam i jadę się rozjechać, w sumie trasa jest spoko fajnie się zapowiada można coś powalczyć. Jest start i górka się ciągnie i ciągnie, pedałujesz i pedałujesz, jedziesz i jedziesz, w końcu widzę bufet myślę sobie że nareszcie 5 km. Później zjazd doganiam ludzi którzy mi uciekli a później znowu pod górę. w końcu gdy się znowu wydrapałam jest piękny widok z zjazdu narciarskiego i wpadam na downhill, na początku niczego nie świadoma sobie jadę później widać było tylko żółte ślady gdzie wystawały kamienie i korzenie, jadę sobie cały czas niepewnie, do tego jeszcze hamując przez całą drogę i w pewnym momencie ruch się zatrzymał musiałam zejść jak inni niestety później wpadłam na najgorszy odcinek i nie mogłam się wpiąć i niektóre rywalki mnie prześcignęły, widząc już ostatnią górkę do mety widzę jedną z przeciwniczek i walka była zacięta do samego końca ale się udało :) Szczęśliwie zakończylimy zjazd na 2 miejscu i 6 Open w kategorii kobiet, a sezon też niczego sobie na 3 miejscu w kategorii i 6 w HKOpen. Zadowoleni po dekoracji imprezujemy, póxniej spimy ile śpimy, śniadanie i zasłużone SPA. Żyć nie umierać :D
Kategoria Zawody 2016


  • DST 11.60km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:32
  • VAVG 21.75km/h
  • VMAX 34.10km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na mecza

Sobota, 17 września 2016 · dodano: 18.09.2016 | Komentarze 0

Dziś wyścig w Szczawnicy, nie ma to jak się przygotować i zaspać haha dobre. No nic nie pojechałam więc ruszyłam aby oglądnąć jak koledzy grają mecz w piłce nożnej. 


  • DST 23.27km
  • Teren 7.00km
  • Czas 01:01
  • VAVG 22.89km/h
  • VMAX 59.70km/h
  • Podjazdy 329m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wszystko siedzi w głowie

Czwartek, 15 września 2016 · dodano: 17.09.2016 | Komentarze 0

Na początku dnia nie mając co robić na lekcjach wymyśliłam sobie traskę, później po powrocie o 16 do domu za Chiny mi się nie chciało nigdzie jechać. W końcu po 17 wybrałam się na rower. Wyjeżdżając na asfalt główny w Zgłobniu widziałam duży peleton szosowców, dosc sobie jechali fajnie spokojnie myślałam o tym aby za nim jechac ale niezbyt.  Z przekonaniem że mi się nie chce ruszam mordując podjazd pod krzyż milenijny, później zjazd w lesie trasą MTB nawet spoko to wyszło, później wyjazd asfaltem pod cmentarz na woli tez niezbyt dobrze szedł, stwierdziłam że zrobię sobie pętelkę zjeżdżając koło kościoła a wyjeżdżając jeszcze raz na ścieżki. więc  jak pomyślałam tak zrobiłam jadąc koło kolegi od razu zostałam zatrzymana na pogaduchy, wpadłam na chwilkę i już po 10 min pojechałam dalej, mając motywacje i tak wyszło że jazda pod dość dobre górki i przejechanie przez las zeszło mi niecałe 20 min. wpadłam znowu do chłopaka u jego kolegi. Posiedzieliśmy gdy zaczeło robić się zimno(nie ma to jak siedzieć w nocy w stroju rowerowym) pojechaliśmy do niego do domciu. To nie był dobry pomysł było w domciu cieplutko a jak wracałam o 22 to dość zmarzłam na rowerze ale to nic trzeba się hartować. I tak spędziłam kolejny dzień na rowerze, i rzeczywiście wszystko siedzi w głowie bez motywacji nie przejechała bym tego tak szybko.


  • DST 24.57km
  • Teren 3.00km
  • Czas 00:58
  • VAVG 25.41km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd czyli na imprezę :D

Niedziela, 11 września 2016 · dodano: 13.09.2016 | Komentarze 2

Haha nie ma to jak po zawodach od razu rozjazd? Wracając do domu tez na rowerze to nic strasznego co to kilka kilometrów, później szybki prysznic ogarniecie się i jedziemy do kolegów bo umówiliśmy się na imprezę, stwierdziłam ze następne 5 km to nic, wiec na miejsce dojeżdżam, ale fajnie taka rozjeżdżona się jechało. Później na woli czekamy aż ekipa się zbierze i tyle z tego wyszło że jechałam znowu rowerem na festyn na Wiercany. Ehh trochę lipa, znowu ściganie się bo gonię rowerem 2 skutery, powaliło ludzi. Ale jakoś dałam rade. Na festynie była pełna kultura z tego iż każdy prawie prowadzi pojazd wiec nie pijemy, tańczymy śmiejemy gadamy obserwujemy i powrót do domu. Było już dość ciemno wiec chłopaki z którymi jechałam stwierdzili że będą mnie asekurować, otoczyli mnie skuterami wkoło i jedziemy, żaden nie wyprzedza, tępo dostosowane do demona. Później odwozimy kolegę, i jedziemy do mojego chłopaka. Krotka rozmowa pożegnanie i wracamy do domu, oczywiście było ciemno na drogę z trawy wybiegł mi jakiś zwierzak i niestety go przejechałam, ta chyba nikt nie lubi szczurów, wiec chyba sadystką mnie nie nazwiecie. I tak wiec po zawodach był od razu rozjazd, dziwili by się ludzie jak mozna po tylu kilomettach jeszcze taj szybko jechać ale widocznie można :)


  • DST 25.86km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 22.17km/h
  • VMAX 47.30km/h
  • Podjazdy 240m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tour de Niechobrz czyli VI Wyścig MTB Boguchwała

Niedziela, 11 września 2016 · dodano: 13.09.2016 | Komentarze 0

Już od samego rana dzień zapowiada się bardzo dobrze i słonecznie. Wiec bardzo uszczęśliwiona, że to już dzień wyścigu w Boguchwale wstaje rano z łóżka i od razu idziemy robić śniadanie mistrzów. Po zjedzeniu, ubraniu stroju Lubczy i spakowaniu się ruszamy do sąsiedniej wioski gdzie rozpoczynają się zawody. Wiec w sumie rozgrzewka już była, ale i tak z Jaśkiem Miłkiem stwierdziliśmy, że to za mało i ruszyliśmy znowu się rozgrzać. Po ostatnim wypadku poczułam, że znowu ręka i noga boli, wiec stwierdziłam że dobrze wybrałam dystans Hobby, a i tak się modliłam aby go jakoś ukończyć. Najpierw start dystansu Senior, bardzo ładny był objazd rundy honorowej, później ruszają hobbiści. Na początku bardzo ładnie idzie, później już zaczynam czuć jakąś mała wydolność i bolące nogi, stwierdzam ze to nic i jadę dalej. Na początku asfaltu do krzyża milenijnego już pierwszy kryzys i myślałam, że umrę. W mostku boli serce wali jak oszalałe, jedna ręka kierownice trzymam a jedna noga też słabsza. Stwierdziłam że to nie mój wyścig ale jak to się mówi jeśli słyszysz głos w swoje głowie że nie dasz rady, nie słuchaj go skurwysyn kłamie. Wiec przełamałam się i stwierdziłam że na szczyt wyjadę najszybciej jak się da to nic ze już były czarne plamki przed oczami ale zaparłam się i dałam rade, później odpoczęłam delikatnie na zjeździe w lesie i już na asfalcie do Leśnego Taboru gonimy stawkę. Później mijam bufet i stromizna do góry było by ok gdyby nie jakiś facet stanął w połowie wiec zaczęłam pchać za nim bo wyjechać ani ominąć się go nie dało, jedziemy dalej bajoro trawa kola się ślizgają i uciekają ale to nic, nie wolno się przejmować i ostatnia stromizna przez łąkę, znowu pchamy na umarciu ale jakoś jeszcze oddycham. Wjeżdżam na asfalt i od razu jakoś lepiej, trochę trudno w zakrętach się było mieścić ale później na prostej gonimy tylko 40 km/h nikogo przede mną nikogo za mną wiec stwierdzam jest dobrze. Jadę sobie sama tak cała drogę powrotną później na mecie ostatnie okrążenie nie mogłam pojechać szybko bo jakaś dziewczynka wbiegła na trase i musiałam się zatrzymać a później aż tak szybko nie rozpędziłam się. Na metę wpadam z obolałą ręką, bo troche ja wytłukło, na zdechnieciu ale to nic. Znalazlam ludzi z teamu zaczeliśmy gadac wymieniać sie poglądami i jakoś zeszło.
Udało się być pierwszą znowu :)
Kategoria Zawody 2016