Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Effia z miasteczka Rzeszów. Mam przejechane 4112.27 kilometrów w tym 881.77 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.74 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Effia.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2016

Dystans całkowity:780.57 km (w terenie 123.40 km; 15.81%)
Czas w ruchu:33:41
Średnia prędkość:23.17 km/h
Maksymalna prędkość:71.40 km/h
Suma podjazdów:3580 m
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:39.03 km i 1h 41m
Więcej statystyk
  • DST 47.88km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:38
  • VAVG 29.32km/h
  • VMAX 36.70km/h
  • Podjazdy 122m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca

Wtorek, 16 sierpnia 2016 · dodano: 17.08.2016 | Komentarze 0

Rano do pracy po imprezie to dość długo zeszło, a później tak wyszło że nie wyszło nic z moich planów ehh szkoda.


  • DST 24.80km
  • Teren 16.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 14.88km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Podjazdy 711m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Cyklokarpaty Dukla

Niedziela, 14 sierpnia 2016 · dodano: 14.08.2016 | Komentarze 0

Dzisiejszy dzień nie zaczął się zbyt dobrze aby wyruszać na zawody, ogólne osłabienie organizmu. Jeszcze na początku wyruszania Hałajobusa w podróż przypomniałam sobie iż nie mam ani kasku ani rękawiczek, co za pech. Na szczęście sytuacja została opanowana. Dojeżdżamy do Dukli szybkie przebieranie się i jazda rozgrzać się, po krótkiej rozgrzewce oglądamy start Mega i Giga i jeszcze siku i już ustawiamy się w swoich sektorach. Tam pogadanie z bardzo miłymi ludźmi z  Maxisport MTB Team Rzeszów i ruszamy na trasę. Początek asfaltem więc przyspieszam i mijam wszystkich później trudny las a widocznie bardzo musiało polać że jechać się nie dało, to nic jakoś zapinam się i jeszcze jadę, później jeden bufet, później drugi i ostatnia góra przede mną na której brakło już sił, a kałuże i błoto dały o sobie znać gdyż w SPD nie mogłam się wpiąć ani wypiąć z rowera, później jeszcze złapały mnie skurcze i 10 km przed metą odpuściłam. No nic to nie ten wyścig, szkoda trochę ale musiałam odpuścić później zjazd tez lasem kamieniem i upragniona meta 
No nic ale w swojej kategorii jestem 3 i to cieszy 
Kategoria Zawody 2016


  • DST 29.00km
  • Czas 01:25
  • VAVG 20.47km/h
  • VMAX 71.40km/h
  • Podjazdy 280m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzien przed

Sobota, 13 sierpnia 2016 · dodano: 14.08.2016 | Komentarze 0

Nie wiem czy był to dobry pomysł, ale stwierdziłam ze fajnie by było gdzies pojechac, wiec sie wybrałam spokojnie na asfalt póxniej zachaczyłam jeszcze o mecz amatorów ale wieczorem juz zimno i szybko do domu


  • DST 48.88km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 24.04km/h
  • VMAX 60.20km/h
  • Podjazdy 328m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bratkowice, mecz na woli. Wszystko naraz

Wtorek, 9 sierpnia 2016 · dodano: 10.08.2016 | Komentarze 0

Ciepły dzień aż chce się popływać, wiec dzwonie po ekipę i jedziemy na Bratkowice, tam myślimy co dalej robić, opalając się, pływając i wygłupiając. Później dłuższą droga do domu ale po drodze zahaczamy o mecz amatorski, i powrót o 21 do domciu. Nie ma to jak cały dzień na rowerze :D i tylko jedna wywrotka przez nowe SPD :) idzie coraz lepiej.


  • DST 22.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 21.29km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wpinać i wypinać i się nie zapominać

Poniedziałek, 8 sierpnia 2016 · dodano: 09.08.2016 | Komentarze 0

Namowa ludzi pomogła i zostały zakupione SPD. Poszłam poprosić o ich zamontowanie bo sama bym tego nie ogarnęła. na początku w ogóle się nie dało tego ogarnąć a później się kapłam że przecież nie trzeba myśleć jak się wpiąć tylko to zrobić i tyle. Oczywiscie czeka mnie próbna jazda, fajnie było wiecej mocy itp., ale zapomniałam że trzeba sie wypiąc i zatrzymałam rower a nogi nie mam. Na szczęscie w pore mnie złapano i nie upadłam. Później juz było tylko lepiej i teraz dłuzsza jazda, same osfalty, w miare płasko wiec jedziemy :) Na szczescie udało się bez upadków zobaczymy co bedzie dalej :D 


  • DST 25.32km
  • Teren 14.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 21.70km/h
  • VMAX 53.90km/h
  • Podjazdy 462m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Cyklokarpaty Komańcza

Sobota, 6 sierpnia 2016 · dodano: 08.08.2016 | Komentarze 0

Weekend zaczął się od chłodnej soboty, ale to nie ochłodziło naszego zapału do Komańczy gdzie odbyły się kolejny wyścig z cyklu Cyklokarpat. Rano pobudka gotujemy niezawodne śniadanie mistrzów i ruszamy na umówione miejsce aby zabrać się na wyścig. o 8 już jest Hałajobus więc szybko pakujemy się i ruszamy, dobrze że od razu przypomnieliśmy sobie ze trzeba się jeszcze zgłosić, wiec jeszcze szybciej na internety, zgłaszamy się do zawodów i ruszamy. Docieramy do Komańczy godzinę przed startem. Jest optymalnie na rower nie gorąco, ale natomiast tez nie za ciepło i leci mżawka.  Dojeżdżamy do naszego niepozornego schroniska gdyż tam zatrzymaliśmy się na noc, a chcieliśmy się ubrać na wyścig. Gdy wszyscy już są gotowi, ruszamy się rozgrzać. Jeszcze zobaczenie jak wiedzie trasa i już Megowcy/Gigowcy startują. Po oglądnięciu ich startu jeszcze 15 min rozgrzewki i ustawiamy się w swoich sektorach. Odliczanie i ruszamy, na początku na asfalcie za bardzo nas ścisnęli i jak od razu się dobrze ustawiłeś to było dobrze. Niestety u mnie się to nie udało i trochę później był problem. Na początku asfalt spokojnie, później zaczyna się wyścig w terenie między polami, pierwsze górki i pierwsze kałuże gdzie mnie ktoś zablokował i musiałam zejść z roweru, ale nadrobiłam straty. Słyszałam jeszcze w pierwszych kilometrach Alicje, a Mario mnie wyminął, gdy mi uciekł, postanowiłam go gonić gdy zrobi się luźniej na trasie. W połowie trasy zrobiło się dość sympatycznie, peleton się rozciągnął i można było zobaczyć kto ma wystarczająca ilość siły aby przejechać ten wyścig. Dogoniłam Maria na drugiej dość ostrej górce. Później jechałam za nim cały czas, gdzieś mi chciał uciekać ale zawsze miałam go na widoku. Dojeżdżamy do bufetu na którym nic nie biorę, bo bidon z izotonikiem jeszcze pełny gdyż nie ma czasu go pic, a słońca dużego nie ma, w sumie w ogóle go nie ma więc aż tak strasznie nie jest. Ruszamy dalej później kilka ostrych kałuż gdzie trzeba było zejść, i dalej gonimy. W pewnym momencie przejazd przez rzekę ciesze się że ktoś jechał przede mną to wiedziałam że przejadę. Woda mętna po wszystkich rowerzystów, nie widać dna, wiec nie wiadomo czy będzie dobrze czy nie. Po rzeczce podjazd ostro w górę i luźny zjazd w dół do asfaltu, tam spotykam naszego Prezesa który dopinguje i mówi że 1,5 km asfaltu wiec łap koło kogoś. Na początku pociągnął mnie ktoś ale stwierdziłam że ten człowiek dalej co jest, szybciej mnie pociągnie wiec tego mijam a ten siada na koło, stwierdzam ok mogę cię pociągnąć po czym patrze a tego już nie ma, niestety nie dał rady, doganiam człowieka którego chciałam i siadam mu na koło. W pewnym momencie ostry zjazd z asfaltu i ścieżka przyrodniczą. Na mapie jest 15% przewyższenia, więc się bałam i oszczędzałam siły ale później okazało się że wyjeżdżam to spokojnie na 2/6 wiec całkiem dobrze, później szybko przejeżdżamy przez bardzo wąska ścieżkę i nagle staje koło a ja lecę przez kierownicę, ktoś się zapytał czy wszystko ok, stwierdziłam tak spoko, i szybko na rower i jedziemy dalej. Niestety 3 musiałam puścić wiec chwile poczekał i asfaltem ostry zjazd w dół i przez mostek na całej długości hamowałam aby zmieścić się w bardzo ostry zakręt i ściganie z kimś na metę. Później spotykam Maria i od razu wymiana z wszystkimi znanymi i nieznanymi osobami kila słów, jak było na trasie... 
To nie był mój wyścig ale i tak jest prawie dobrze, a będzie oby jeszcze lepiej HKOpen 5/30 a w swojej kategorii 3
Trochę poobijana po tak mocnym upadku ale szczesliwa że dojechałam prawi cała :)
Kategoria Zawody 2016


  • DST 40.14km
  • Teren 3.60km
  • Czas 01:43
  • VAVG 23.38km/h
  • VMAX 36.70km/h
  • Podjazdy 66m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Upragniony weekend

Piątek, 5 sierpnia 2016 · dodano: 05.08.2016 | Komentarze 0

Po wczoraj nogie boli, ale to nic jakoś dojedziemy, do Rzeszowa i zpowrotem, parę samochodów chce rozjechać ale udaje się ujść z życiem 


  • DST 40.17km
  • Teren 3.60km
  • Czas 01:40
  • VAVG 24.10km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Podjazdy 68m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

25. Rajd Rzeszowski

Czwartek, 4 sierpnia 2016 · dodano: 05.08.2016 | Komentarze 0

Kolejny dzień bez odpoczynku, jak co rano 7 na rower do Rzeszowa, a przeciez dzisiaj rajd samochodowy. W pracy mysle jak to zrobic bo w Niechobrzu nic nie oglądnę ale odcinek jest w Rzeszowie to czemu nie. Dzwonie do kupli pytanie czy ida - Owszem ale jeszcze w pracy jestem, wyśle ekipę po ciebie, - ok. wiec " zadupcam na piątym biegu" do domciu, i jazda na Rajd, pod mostem zamkowym wszystkie samochody i ekipy stoją a jak wracałam po 22 oblezenie 3 maja było od ludzi z wszystkich ekip, a kazdy sie pytał jak do zamku dojść :) 


  • DST 40.15km
  • Teren 3.60km
  • Czas 01:40
  • VAVG 24.09km/h
  • VMAX 36.40km/h
  • Podjazdy 70m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Coś nie tak

Środa, 3 sierpnia 2016 · dodano: 03.08.2016 | Komentarze 0

Po wczorajszym nogi ładnie mówiąc napierdzielają, po schodach ledwo zeszłam rano haha fajnie się załatwiłam. No nic.. Jak prawie zawsze 7 rano rower i jazda na Rzeszów, widać że dzisiaj środa gdzie ludzie nie uważają, kilka samochodów by po prostu wjechało we mnie bo uważają że jak skręcają w prawo to tylko w lewo trzeba patrzeć, ehh no nic. W robocie tez widać że coś jest nie tak, już pod koniec dnia nie kontaktowałam, aż szef szefów mówiąc coś musiał zwrócić uwagę abym się skupiła. Za dużo jazdy, potrza odpoczynku i masażu nów pleców i innych części ciała. Później powrót do domu i już się nigdzie nie ruszamy. 


  • DST 75.75km
  • Teren 14.00km
  • Czas 03:17
  • VAVG 23.07km/h
  • VMAX 57.30km/h
  • Podjazdy 947m
  • Sprzęt Demon MTB
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jadę sobie jadę....

Wtorek, 2 sierpnia 2016 · dodano: 03.08.2016 | Komentarze 0

... kółka mi się tocą, jak nie dojadę za dnia, to dojadę nocą. nie ma to jak o 7 rano wyjechać z domu a wrócić po 20, co robiłam tuz wyjaśniam. Rano o 7 do Rzeszowa, pobiłam swój rekord o 5 min. z czego bardzo się ciesze. Później 8 godzin pracy, i powrót na rowerze do domu, haha do domu aby zostawić plecak przebrać się i jechać na trening, wiec byłam tam max 20 min. Dojeżdżam w umówione miejsce, trochę nogi już bolą ale czemu by nie dać trochę czadu dzisiaj. Po poczekaniu na wszystkich ruszamy, na początku spokojnie później pierwsza górka i zdycham, ale to nic nikt nie krzyczy wiec jest dobrze. Hałaj się za mną ciągnie, może i ma więcej mocy ale będzie musiał poczekać. I już jesteśmy na Mogielnicy i później koło Kobakówki w las i na Grochowiczną, jeszcze sobie przejedziemy przez tory,a co nam. to nic że póxniej babka sie nas czepiała aczkolwiek chyba było jej bardziej gorąco niż nam po trasie gdyż dość miała rozpieta bluzeczkę :D Po kłótni ruszamy dalej na Babice, tam "ściana płaczu" i to dosłownie, wyjechać ciężko. Myślę sobie że pojadę do domu, wiec się pod nią zatrzymałam, ale w pewnym momencie hmm przecież nie mogę ludziom nic nie powiedzieć bo będą się martwic, wiec zmieniam przerzutki i ruszam wyjechałam do połowy, dogoniłam Dziewczyny z teamu. Biedna Ala wywróciła się wiec wszyscy stanęli jej na ratunek a póxniej kazdy z buta wychodzi na szczyt. Na szczycie pożegnałam się z ludźmi i powrót do domu. Oczywiście nie można było jechac na Babice tylko wybrałam sie na Czudec później każdą górkę robiłam na 1 no nic, praca i tyle kilometrów zrobiły swoje.