Info
Więcej o mnie.
Znajomi
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Lipiec10 - 0
- 2017, Czerwiec9 - 0
- 2017, Maj3 - 0
- 2017, Kwiecień6 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad2 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 2
- 2016, Sierpień20 - 1
- 2016, Lipiec16 - 0
- 2016, Czerwiec16 - 3
- 2016, Maj14 - 0
- 2016, Kwiecień14 - 1
- 2016, Marzec8 - 5
- 2016, Luty10 - 6
- 2016, Styczeń3 - 0
- 2015, Grudzień3 - 3
- DST 25.86km
- Teren 10.00km
- Czas 01:10
- VAVG 22.17km/h
- VMAX 47.30km/h
- Podjazdy 240m
- Sprzęt Demon MTB
- Aktywność Jazda na rowerze
Tour de Niechobrz czyli VI Wyścig MTB Boguchwała
Niedziela, 11 września 2016 · dodano: 13.09.2016 | Komentarze 0
Już od samego rana dzień zapowiada się bardzo dobrze i słonecznie. Wiec bardzo uszczęśliwiona, że to już dzień wyścigu w Boguchwale wstaje rano z łóżka i od razu idziemy robić śniadanie mistrzów. Po zjedzeniu, ubraniu stroju Lubczy i spakowaniu się ruszamy do sąsiedniej wioski gdzie rozpoczynają się zawody. Wiec w sumie rozgrzewka już była, ale i tak z Jaśkiem Miłkiem stwierdziliśmy, że to za mało i ruszyliśmy znowu się rozgrzać. Po ostatnim wypadku poczułam, że znowu ręka i noga boli, wiec stwierdziłam że dobrze wybrałam dystans Hobby, a i tak się modliłam aby go jakoś ukończyć. Najpierw start dystansu Senior, bardzo ładny był objazd rundy honorowej, później ruszają hobbiści. Na początku bardzo ładnie idzie, później już zaczynam czuć jakąś mała wydolność i bolące nogi, stwierdzam ze to nic i jadę dalej. Na początku asfaltu do krzyża milenijnego już pierwszy kryzys i myślałam, że umrę. W mostku boli serce wali jak oszalałe, jedna ręka kierownice trzymam a jedna noga też słabsza. Stwierdziłam że to nie mój wyścig ale jak to się mówi jeśli słyszysz głos w swoje głowie że nie dasz rady, nie słuchaj go skurwysyn kłamie. Wiec przełamałam się i stwierdziłam że na szczyt wyjadę najszybciej jak się da to nic ze już były czarne plamki przed oczami ale zaparłam się i dałam rade, później odpoczęłam delikatnie na zjeździe w lesie i już na asfalcie do Leśnego Taboru gonimy stawkę. Później mijam bufet i stromizna do góry było by ok gdyby nie jakiś facet stanął w połowie wiec zaczęłam pchać za nim bo wyjechać ani ominąć się go nie dało, jedziemy dalej bajoro trawa kola się ślizgają i uciekają ale to nic, nie wolno się przejmować i ostatnia stromizna przez łąkę, znowu pchamy na umarciu ale jakoś jeszcze oddycham. Wjeżdżam na asfalt i od razu jakoś lepiej, trochę trudno w zakrętach się było mieścić ale później na prostej gonimy tylko 40 km/h nikogo przede mną nikogo za mną wiec stwierdzam jest dobrze. Jadę sobie sama tak cała drogę powrotną później na mecie ostatnie okrążenie nie mogłam pojechać szybko bo jakaś dziewczynka wbiegła na trase i musiałam się zatrzymać a później aż tak szybko nie rozpędziłam się. Na metę wpadam z obolałą ręką, bo troche ja wytłukło, na zdechnieciu ale to nic. Znalazlam ludzi z teamu zaczeliśmy gadac wymieniać sie poglądami i jakoś zeszło.Udało się być pierwszą znowu :)
Kategoria Zawody 2016


