Info
Więcej o mnie.
Znajomi
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Lipiec10 - 0
- 2017, Czerwiec9 - 0
- 2017, Maj3 - 0
- 2017, Kwiecień6 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad2 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 2
- 2016, Sierpień20 - 1
- 2016, Lipiec16 - 0
- 2016, Czerwiec16 - 3
- 2016, Maj14 - 0
- 2016, Kwiecień14 - 1
- 2016, Marzec8 - 5
- 2016, Luty10 - 6
- 2016, Styczeń3 - 0
- 2015, Grudzień3 - 3
- DST 25.32km
- Teren 14.00km
- Czas 01:10
- VAVG 21.70km/h
- VMAX 53.90km/h
- Podjazdy 462m
- Sprzęt Demon MTB
- Aktywność Jazda na rowerze
Cyklokarpaty Komańcza
Sobota, 6 sierpnia 2016 · dodano: 08.08.2016 | Komentarze 0
Weekend zaczął się od chłodnej soboty, ale to nie ochłodziło naszego zapału do Komańczy gdzie odbyły się kolejny wyścig z cyklu Cyklokarpat. Rano pobudka gotujemy niezawodne śniadanie mistrzów i ruszamy na umówione miejsce aby zabrać się na wyścig. o 8 już jest Hałajobus więc szybko pakujemy się i ruszamy, dobrze że od razu przypomnieliśmy sobie ze trzeba się jeszcze zgłosić, wiec jeszcze szybciej na internety, zgłaszamy się do zawodów i ruszamy. Docieramy do Komańczy godzinę przed startem. Jest optymalnie na rower nie gorąco, ale natomiast tez nie za ciepło i leci mżawka. Dojeżdżamy do naszego niepozornego schroniska gdyż tam zatrzymaliśmy się na noc, a chcieliśmy się ubrać na wyścig. Gdy wszyscy już są gotowi, ruszamy się rozgrzać. Jeszcze zobaczenie jak wiedzie trasa i już Megowcy/Gigowcy startują. Po oglądnięciu ich startu jeszcze 15 min rozgrzewki i ustawiamy się w swoich sektorach. Odliczanie i ruszamy, na początku na asfalcie za bardzo nas ścisnęli i jak od razu się dobrze ustawiłeś to było dobrze. Niestety u mnie się to nie udało i trochę później był problem. Na początku asfalt spokojnie, później zaczyna się wyścig w terenie między polami, pierwsze górki i pierwsze kałuże gdzie mnie ktoś zablokował i musiałam zejść z roweru, ale nadrobiłam straty. Słyszałam jeszcze w pierwszych kilometrach Alicje, a Mario mnie wyminął, gdy mi uciekł, postanowiłam go gonić gdy zrobi się luźniej na trasie. W połowie trasy zrobiło się dość sympatycznie, peleton się rozciągnął i można było zobaczyć kto ma wystarczająca ilość siły aby przejechać ten wyścig. Dogoniłam Maria na drugiej dość ostrej górce. Później jechałam za nim cały czas, gdzieś mi chciał uciekać ale zawsze miałam go na widoku. Dojeżdżamy do bufetu na którym nic nie biorę, bo bidon z izotonikiem jeszcze pełny gdyż nie ma czasu go pic, a słońca dużego nie ma, w sumie w ogóle go nie ma więc aż tak strasznie nie jest. Ruszamy dalej później kilka ostrych kałuż gdzie trzeba było zejść, i dalej gonimy. W pewnym momencie przejazd przez rzekę ciesze się że ktoś jechał przede mną to wiedziałam że przejadę. Woda mętna po wszystkich rowerzystów, nie widać dna, wiec nie wiadomo czy będzie dobrze czy nie. Po rzeczce podjazd ostro w górę i luźny zjazd w dół do asfaltu, tam spotykam naszego Prezesa który dopinguje i mówi że 1,5 km asfaltu wiec łap koło kogoś. Na początku pociągnął mnie ktoś ale stwierdziłam że ten człowiek dalej co jest, szybciej mnie pociągnie wiec tego mijam a ten siada na koło, stwierdzam ok mogę cię pociągnąć po czym patrze a tego już nie ma, niestety nie dał rady, doganiam człowieka którego chciałam i siadam mu na koło. W pewnym momencie ostry zjazd z asfaltu i ścieżka przyrodniczą. Na mapie jest 15% przewyższenia, więc się bałam i oszczędzałam siły ale później okazało się że wyjeżdżam to spokojnie na 2/6 wiec całkiem dobrze, później szybko przejeżdżamy przez bardzo wąska ścieżkę i nagle staje koło a ja lecę przez kierownicę, ktoś się zapytał czy wszystko ok, stwierdziłam tak spoko, i szybko na rower i jedziemy dalej. Niestety 3 musiałam puścić wiec chwile poczekał i asfaltem ostry zjazd w dół i przez mostek na całej długości hamowałam aby zmieścić się w bardzo ostry zakręt i ściganie z kimś na metę. Później spotykam Maria i od razu wymiana z wszystkimi znanymi i nieznanymi osobami kila słów, jak było na trasie...To nie był mój wyścig ale i tak jest prawie dobrze, a będzie oby jeszcze lepiej HKOpen 5/30 a w swojej kategorii 3
Trochę poobijana po tak mocnym upadku ale szczesliwa że dojechałam prawi cała :)
Kategoria Zawody 2016


