- DST 75.75km
- Teren 14.00km
- Czas 03:17
- VAVG 23.07km/h
- VMAX 57.30km/h
- Podjazdy 947m
- Sprzęt Demon MTB
- Aktywność Jazda na rowerze
Jadę sobie jadę....
Wtorek, 2 sierpnia 2016 · dodano: 03.08.2016 | Komentarze 0
... kółka mi się tocą, jak nie dojadę za dnia, to dojadę nocą. nie ma to jak o 7 rano wyjechać z domu a wrócić po 20, co robiłam tuz wyjaśniam. Rano o 7 do Rzeszowa, pobiłam swój rekord o 5 min. z czego bardzo się ciesze. Później 8 godzin pracy, i powrót na rowerze do domu, haha do domu aby zostawić plecak przebrać się i jechać na trening, wiec byłam tam max 20 min. Dojeżdżam w umówione miejsce, trochę nogi już bolą ale czemu by nie dać trochę czadu dzisiaj. Po poczekaniu na wszystkich ruszamy, na początku spokojnie później pierwsza górka i zdycham, ale to nic nikt nie krzyczy wiec jest dobrze. Hałaj się za mną ciągnie, może i ma więcej mocy ale będzie musiał poczekać. I już jesteśmy na Mogielnicy i później koło Kobakówki w las i na Grochowiczną, jeszcze sobie przejedziemy przez tory,a co nam. to nic że póxniej babka sie nas czepiała aczkolwiek chyba było jej bardziej gorąco niż nam po trasie gdyż dość miała rozpieta bluzeczkę :D Po kłótni ruszamy dalej na Babice, tam "ściana płaczu" i to dosłownie, wyjechać ciężko. Myślę sobie że pojadę do domu, wiec się pod nią zatrzymałam, ale w pewnym momencie hmm przecież nie mogę ludziom nic nie powiedzieć bo będą się martwic, wiec zmieniam przerzutki i ruszam wyjechałam do połowy, dogoniłam Dziewczyny z teamu. Biedna Ala wywróciła się wiec wszyscy stanęli jej na ratunek a póxniej kazdy z buta wychodzi na szczyt. Na szczycie pożegnałam się z ludźmi i powrót do domu. Oczywiście nie można było jechac na Babice tylko wybrałam sie na Czudec później każdą górkę robiłam na 1 no nic, praca i tyle kilometrów zrobiły swoje.