Info
Więcej o mnie.
Znajomi
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Lipiec10 - 0
- 2017, Czerwiec9 - 0
- 2017, Maj3 - 0
- 2017, Kwiecień6 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad2 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 2
- 2016, Sierpień20 - 1
- 2016, Lipiec16 - 0
- 2016, Czerwiec16 - 3
- 2016, Maj14 - 0
- 2016, Kwiecień14 - 1
- 2016, Marzec8 - 5
- 2016, Luty10 - 6
- 2016, Styczeń3 - 0
- 2015, Grudzień3 - 3
- DST 31.50km
- Teren 20.00km
- Czas 01:35
- VAVG 19.89km/h
- VMAX 55.10km/h
- Podjazdy 574m
- Sprzęt Demon MTB
- Aktywność Jazda na rowerze
Cyklokarpaty Wojnicz
Niedziela, 10 lipca 2016 · dodano: 11.07.2016 | Komentarze 0
Nastał dzień wyścigu, a ja jeszcze przepalone mięśnie po Pruchniku, niewyspana, nienażarta, nie przygotowana, bez treningu. I tak się ten dzień nie zapowiadał szczęśliwie. Umówiliśmy z teamem transporty kto kogo zabiera, niestety Heniu się rozchorował i nie mógł jechać, Bardzo nam przykro że go tam z nami nie były, ale choroba nie wybiera. Znaleźliśmy szybko zastępstwo i ruszamy. W Wojniczu nie smaży, pogoda ładna, słoneczko, ale nie upalnie więc można coś powalczyć. Po wypakowaniu, sprawdzeniu rowerów, jak zawsze bywa, czas na porady na trasie. Gdy już wszystko wiemy czas na rozgrzewkę, na szybkości od razu się kapłam że zapomniałam nasmarować łańcucha, na szczęście team pomógł, i wszystko było ok. Później po zebraniu się idziemy oglądać start Mega/Giga, po i starcie dalej lekka jazda, i już ustawiamy się w sektorach. Tam pogawędka z bardzo przyjaznymi ludźmi, śmiejemy gadamy...zobaczymy jak będzie na trasie miło. 3.2.1.Ruszamy, bez stresu ważne aby przeżyć te góry co na mapie trasowej wyglądały okropnie. po pierwszych 6 km jest ostry długi podjazd z kamieniami które uciekają ludziom spod kół można łatwo o wywrotkę ale spokojnie wyjeżdżam, a później to tylko lepiej się zapowiada. Najpierw szutry jakieś drogi miedzy domami, nie strasznie i można lajtowo jechać. Późnij w końcu las, z tego iż wczoraj padało, było błotko ale ogólnie do przejechania. Później pierwszy bufet gdzie się zatrzymałam na 2 minutki, i dalej ruszamy w trasę. Lasem w dół a później na mapce miałam ogromna górę więc oszczędzam siły. Jadziemy dalej, na prostej strażacy zrobili orzeźwiający deszczyk, aż się lepiej zrobiło. Później z myślą że się zbliżam do góry zaczynam się jej bać, ale po tych kilometrach w ogóle jej nie poczułam. Niby taka straszna a tak naprawdę to był jakiś pagórek. Później sprint do mety, aż przerzutek brakowało. i upragniona meta, a tam już spotykam ludzi którzy gratulują, dają zeznania z trasy. Trasa zajebista, szybka, niby 31 km ale nie dało się tego odczuć :)No i się udało znowu HKOpen 1/34 i HK1 1/3


Kategoria Zawody 2016


