Info
Więcej o mnie.
Znajomi
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Lipiec10 - 0
- 2017, Czerwiec9 - 0
- 2017, Maj3 - 0
- 2017, Kwiecień6 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad2 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 2
- 2016, Sierpień20 - 1
- 2016, Lipiec16 - 0
- 2016, Czerwiec16 - 3
- 2016, Maj14 - 0
- 2016, Kwiecień14 - 1
- 2016, Marzec8 - 5
- 2016, Luty10 - 6
- 2016, Styczeń3 - 0
- 2015, Grudzień3 - 3
- DST 35.46km
- Czas 01:50
- VAVG 19.34km/h
- VMAX 50.30km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Demon MTB
- Aktywność Jazda na rowerze
By zrozumieć że to koniec
Poniedziałek, 22 lutego 2016 · dodano: 22.02.2016 | Komentarze 0
Mimo tego ze po wczorajszym ręka pocięta, potłuczona i w ogóle cholernie bolała
mimo tego tak piękny dzień nie może się zmarnować, więc ubrałam się, zawinęłam rękę i pojechałam przed siebie, jechało się kapitalnie, bardzo przyjemnie. Można było by tak jeździć i jeździć. Oczywiście przy odpowiedniej muzyce bardzo przyjemnie się jechało, bardziej bocznymi drogami miałam więcej swobody, więc muzyka na ful i jazda. Nawet się nie odczuwało tego zmęczenia. Po pewnym czasie dojechałam do celu

oglądnęłam piękny kościołek, mimo że ludzie nie chcieli ze mną rozmawiać to i tak nie zniechęci mnie do jazdy. Jak ktoś powie trening Odbyty, hehe tylko nie ma po co trenować, skoro na zawody się nie wybieram za prędko. Ale kobieta zmienna jest i kto to wie może jednak. Mimo małej kolizji pod czas powrotu do domu i tak uznaję że jazda była miła i przyjemna.
Kategoria Wycieczki


